Kiedy praca przestaje cieszyć – czyli nie chcę już tylko zarabiać, chcę też żyć.


„Halo ! Nie przyszłaś tu tylko po to, żeby zarabiać na rachunki i umierać ze zmęczenia…”
Ten głos nie daje mi ostatnio spokoju.

Czuję, że to moja dusza zaczęła się buntować — coraz głośniej, coraz bardziej dobitnie.
Jakby krzyczała: „Hej, obudź się! To nie o to w tym wszystkim chodzi!”
I choć wiem, że to nie ciało posiada duszę, tylko dusza posiada ciało,
to może właśnie w ten sposób próbuje dotrzeć do mnie przez to, co czuję w środku.
Przez niepokój. Przez zmęczenie. Przez to dziwne poczucie, że życie przecieka mi przez palce, kiedy każdego dnia odhaczam kolejne obowiązki, a wewnętrznie czuję, że się duszę.

Że to, co kiedyś dawało mi poczucie bezpieczeństwa – stała praca, regularna wypłata, plan dnia –
teraz stało się dla mnie klatką.
To już nie praca, to jakby codzienne więzienie z uśmiechem na twarzy.
Robię, co trzeba, ale dusza milknie z każdą godziną.

Czytaj dalej „Kiedy praca przestaje cieszyć – czyli nie chcę już tylko zarabiać, chcę też żyć.”