
Trochę było o wakacjach, trochę o duchowych spostrzeżeniach i przebudzeniu,
ale czas wrócić do tego, od czego wszystko się zaczęło – do mojej historii.
Do tej prawdziwej, nieupiększonej, w której czasem zamiast światła była tylko ciemność.
Kiedy policja zabrała go tamtej nocy, czułam ulgę… ale też strach.
Nie wiedziałam, co będzie dalej, jak się pozbieram i czy naprawdę potrafię żyć bez tego, co – choć niszczyło – było moją codziennością.