
Z pięknej, słonecznej Polski trafiłam do wietrznej, mokrej Anglii.
I od razu pomyślałam: to ma być ten mój nowy Raj?
Wracam.
Może pilot jeszcze nie zdążył wyjść na obiad.
Może, jak go złapię i grzeczne poproszę — spojrzy mi w oczy, wyczyta to rozczarowanie i… zabierze mnie z powrotem.
Ale nagle… spostrzegłam mojego księcia.
Wymachiwał ręką jak szalony.
Cholera. Już mnie zobaczył.
Nici z planu ucieczki.
Uśmiechnęłam się, jakby to wszystko było dokładnie tym, czego pragnęłam — czyli… totalną pomyłką.
Ale na razie niech myśli, że jestem zachwycona.