Telefon z więzienia- czyli jak diabeł udaje skruchę.

Każdego dnia zastanawiałam się, jak będzie wyglądać jutro.
Ale z czasem wszystko zaczęło się układać.
Krok po kroku – rachunki, umowa najmu, formalności, a przede wszystkim benefity na dziecko – wszystko zostało przepisane na mnie.
Po raz pierwszy od dawna poczułam, że naprawdę mogę oddychać.
Że nie muszę już liczyć każdego grosza ani drżeć na dźwięk listonosza.
Zaczynałam nowe życie – może skromne, ale wreszcie spokojne.

Czytaj dalej „Telefon z więzienia- czyli jak diabeł udaje skruchę.”