
Biegniemy przez to życie jak po ogień. Albo planujemy, albo wspominamy. Jedną nogą w przyszłości, drugą w przeszłości – a tu i teraz? Trochę jakby nie istniało. Czasem coś nas zachwyci – promień słońca, dobre słowo, zapach kawy. Ale czy naprawdę to zauważamy? Czy tylko rejestrujemy i lecimy dalej?
Nie cieszymy się drobiazgami. A jeśli już, to rzadko. Za rzadko.
Nie zastanawiamy się, dlaczego coś wydarzyło się akurat teraz, a nie za tydzień. Dlaczego spotkaliśmy tę osobę, a nie inną. Przecież to wszystko ma znaczenie. Tylko że trzeba zwolnić, żeby to dostrzec. A może nawet… zatrzymać się na chwilę.
Czytaj dalej „Wszechświat ma głos, a ja wreszcie go słyszę – czyli jak Grażynka włączyła mi tryb ” widzę więcej… „”