
Czasem Wszechświat robi generalne porządki za nas.
Usuwa z naszej drogi ludzi, którzy nie powinni już na niej stać — nie z zemsty, nie z okrucieństwa, tylko z troski.
Bo wie, że czasem zbyt długo trzymamy się tego, co nas rani.
Że boimy się odejść, choć serce już dawno krzyczy: „to koniec”.
A wtedy Wszechświat wkracza delikatnie, ale stanowczo — jak rodzic, który zabiera dziecku zabawkę z ostrymi krawędziami.
Nie po to, żeby ukarać, tylko żeby ochronić.
Żeby zrobić miejsce na coś nowego, zdrowszego, prawdziwszego.
Bo nie wszystko, co tracimy, jest stratą — czasem to po prostu oczyszczenie przestrzeni dla lepszego jutra.