
Czasem milczenie boli bardziej niż krzyk.
Oczy patrzą, ale jakby cię nie widziały.
Uszy słyszą, ale nie reagują.
Ciało przechodzi obok – jakbyś nie istniała.
To jest twoja kara.
Cisza.
Nie ta spokojna, medytacyjna.
Tylko ta lodowata, która wbija się pod skórę i rozsadza serce od środka.
To teatr jednego aktora.
On gra obrażonego. Ty – winowajczynię.
Bez słów, bez wyroku, ale z wyraźnym przesłaniem: „Wiesz, co zrobiłaś”.