Czas poznać Grażynkę – czyli ta, co wiedziała, za nim ja wiedziałam…

Nie sądzę, żeby każda rodzina miała swoją Grażynkę. Ale my przez dłuższą chwilę taką posiadaliśmy.

Nie, Grażynka nie wprowadziła się do nas. Fizycznie nigdy nie była obecna. Tak szczerze mówiąc, nikt nawet nie wiedział, jak wygląda. W tamtych czasach nie było smartfonów, więc i zdjęcia z sanatorium moja mama nie miała. Ale Grażynka była z nami duchem. Uczestniczyła w każdym większym spotkaniu rodzinnym, bo temat z nią związany wracał jak bumerang.

Czytaj dalej „Czas poznać Grażynkę – czyli ta, co wiedziała, za nim ja wiedziałam…”