
Dziś jestem zupełnie inną osobą niż byłam te kilkanaście lat temu.
Ale dojście do tego miejsca – by być tym, kim jestem, i żyć tak, jak teraz żyję – kosztowało mnie wiele pracy ze sobą.
Teraz otaczam się ludźmi, którzy mnie wzmacniają, a nie wyczerpują.
Bo prawda jest taka, że niektórzy ludzie potrafią zmęczyć do cna – emocjonalnie, energetycznie, życiowo.
Dlatego nauczyłam się robić selekcję. Świadomą, zdrową i potrzebną.
Nie potrzebuję już w swoim świecie emocjonalnych pijawek, dwulicowców, dręczycieli czy podcinaczy skrzydeł.
Wybieram siebie.
Wybieram spokój, dobrą książkę i kubek pysznej latte.
Wybieram ludzi, którzy przynoszą światło, nie cień.
To ja decyduję, z kim się spotkam i kiedy.
Nikt mi już niczego nie narzuca.