
Byłam jego terapeutką, matką, kucharką, a czasem i rzeczoznawcą od humorów – i jeszcze się z tego cieszyłam. Oto klasyka emocjonalnego odklejenia.
Niby mówią, że nic nie dzieje się bez powodu, że niektórzy ludzie są nam przeznaczeni. Ale przez długi czas zadawałam sobie pytanie: z jakiego dokładnie powodu on się pojawił w moim życiu?
Na początku nie analizowałam. Byłam zbyt zajęta byciem wdzięczną. Gotowa całować go po stopach tylko za to, że w ogóle mnie zechciał. Tak, wiem – jak to brzmi. Ale wtedy naprawdę czułam, że dostałam prezent od losu. I dostałam. Tyle że z czasem okazało się, że to prezent w postaci pudełka pełnego ciemności.
Ale nie, spokojnie – to nie jest temat na ten post.
To tylko taka emocjonalna czkawka. Musiałam to z siebie wypluć, żeby móc dalej pisać.
Taka autoterapia z waszą pomocą.
Dzięki, że to czytacie.