
Po wszystkim, co się wydarzyło, myślałam, że wreszcie będzie cisza.
Że odcięcie się od niego – choć bolesne – pozwoli mi w końcu złapać oddech.
Ale to, co z zewnątrz wyglądało na spokój, w środku było burzą.
Byłam rozwalona na małe kawałeczki.
Mimo że miałam obok siebie kogoś, kto był mi bliski, czułam się zagubiona i bezradna.
Moje emocje tańczyły chaotyczny taniec – od smutku po gniew, od śmiechu po łzy.
A w środku nosiłam ciężar, którego nie potrafiłam zrzucić.
Nie wiedziałam, czy to strach, że zostałam ze wszystkim sama, czy niezgoda na to, że ta relacja się nie udała.