Tarot, czyli karty na stół – tylko nie wszyscy chcą w to grać.

– Gdzieś ty poszła? Coś ty zrobiła?! – uniosła się moja koleżanka z pracy, kiedy na przerwie, w małym, zaufanym gronie, pochwaliłam się wizytą u wróżki.

Wydawało mi się, że to będzie fajna anegdota. Coś lekkiego, ciekawego, innego niż codzienna paplanina o dzieciach, kredytach i promocjach w Lidlu.
Ale nie zdążyłam nawet dobrze zacząć, kiedy usłyszałam:
– Tarot?! Przecież to narzędzie szatana! O mój Boże, teraz pech cię nie opuści!

Zatkało mnie.
Nie takiej reakcji się spodziewałam.
Myślałam, że się pośmieją, że będą ciekawe, że zapytają: „I co? Powiedziała ci coś ciekawego?”
A tu zamiast zaciekawienia – dramatyczna muzyka, sąd ostateczny i prawie egzorcyzm przy mikrofalówce.

Czytaj dalej „Tarot, czyli karty na stół – tylko nie wszyscy chcą w to grać.”