„Zły klucz do nowego życia – czyli jak otworzyłam drzwi, których lepiej było nie ruszać”

Po wszystkim, co się wydarzyło, myślałam, że wreszcie będzie cisza.
Że odcięcie się od niego – choć bolesne – pozwoli mi w końcu złapać oddech.
Ale to, co z zewnątrz wyglądało na spokój, w środku było burzą.

Byłam rozwalona na małe kawałeczki.
Mimo że miałam obok siebie kogoś, kto był mi bliski, czułam się zagubiona i bezradna.
Moje emocje tańczyły chaotyczny taniec – od smutku po gniew, od śmiechu po łzy.
A w środku nosiłam ciężar, którego nie potrafiłam zrzucić.
Nie wiedziałam, czy to strach, że zostałam ze wszystkim sama, czy niezgoda na to, że ta relacja się nie udała.

Czytaj dalej „„Zły klucz do nowego życia – czyli jak otworzyłam drzwi, których lepiej było nie ruszać””